piątek, 2 maja 2014

Rozdział 21. { Początek zmian }

Niall's POV

Obudziło mnie krzątanie się w kuchni. Usilnie próbowałem je ignorować, ale ktoś się chyba się na mnie uwziął. Sen był jedyną ucieczką, która mi pozostawała. Chciałem być silny, tak bardzo pragnąłem radzić sobie, dla Diany; Jednak w mojej sytuacji było to praktycznie niemożliwe. W tym momencie nie czułem prawie niczego.
Zwlokłem się z łóżka i drapiąc się po głowie ruszyłem żółwim krokiem w stronę pomieszczenia, będącym źródłem hałasu. Mechanicznym ruchem sięgnąłem po kubek ponad głową Eleanor i równie sztywno wlałem do niego zimną wodę. Odwróciła się i spojrzała na mnie zatroskanym wzrokiem. Odłożyła swoją filiżankę z parującą herbatą na blat stołu i przechyliła głowę na bok, wpatrując się intensywnie w moje oczy. Chwile się dłużyły. Próbowała ze mnie czytać, ale cóż, nie była Harry'm. Nie potrafiła. Ale nawet on, słysząc moje rozwrzeszczane myśli nie mógł wyobrazić sobie tego, co czułem, a właściwie czego nie czułem.
-My zajmiemy się przeszukaniem ziemi.- powiedziała cicho.- Chloe i jej ludzie przetrząsną Piekło, a Archaniołowie ponoć mają zająć się Niebem, chociaż bym w to nie wierzyła. Jake i Bill mają tego dopilnować. Diabły też się zobowiązały do pomocy. Będzie dobrze, Niall.- zapewniła, ale jej głos zadrżał. Cholera, wiem, że się martwiła. Wszyscy się martwili. Nie mogłem jedynie pojąć, jak reszta Stróżów mogła siedzieć z założonymi rękami. Gdzieś tam znajdowały się osoby połączone z nimi niesamowitą więzią, której zwykli ludzie nie mogli zrozumieć, a oni ją odpuścili, jakby była czymś nieważnym i zupełnie zbędnym.
-Nie możesz mi tego obiecać.- powiedziałem przez zaciśnięte zęby, odwracając się. Chciałem tego uniknąć.
-Hej.- złapała mnie mocno za ramię.- Cholera, weź się w garść! Podopiecznych trzeba znaleźć, a nie użalać się nad sobą.
Było w tym trochę racji. Odetchnąłem cicho i wyrwałem się z jej uścisku, spoglądając miękko w jej oczy.
-Po prostu daj mi chwilę.
Jej wzrok złagodniał, puściła moją rękę, a ja wyszedłem z pomieszczenia.

~

Diana's POV

Tym razem w pokoju znajdowały się dwie pary drzwi. Jedne prowadziły do łazienki, a drugie- na zewnątrz. Świat Duchów nie był interesujący ani ładny, ale jedynie tam mogłam spotkać ludzi. Samotnie w czterech ścianach można oszaleć, albo co najmniej wpaść w depresję. Przeciągnęłam się i pomasowałam plecy w ich dolnej części. Zaczęły trochę boleć od braku łóżka.
W ciasnej łazience jako tako ułożyłam włosy i umyłam zęby, a następnie, w tych samych ubraniach co zwykle, wybrałam się do drzwi naprzeciw. Otworzyłam je i uderzyło we mnie chłodne powietrze. Tu chyba była jesień, lub coś w tym stylu. Wypadłam na ulicę i prawie upadłam, potykając się o wystającą kostkę chodnikową. Obejrzałam się za siebie, ale drzwi już nie było, więc ruszyłam przed siebie. Dzisiaj nie skręciłam w stronę parku, chciałam zobaczyć, co właściwie znajdowało się dalej.
Przez długi czas nie było niczego interesującego, jednak po kilkunastu minutach marszu natknęłam się na coś w rodzaju sklepu z ubraniami i weszłam do środka. Nad moją głową zabrzęczał dzwonek oznajmiający, że ktoś wszedł. Rozejrzałam się dookoła.
Na wieszakach wisiały szarawe, znoszone ubrania. We większości były to swetry i kurtki, ale gdzieś wyłapałam też jasne dżinsy i jakąś koszulkę. Podeszłam do stojaka z brązową bluzą i przejechałam lekko dłonią po miękkim materiale, z którego była zrobiona.
Nagle usłyszałam pospieszne kroki i zobaczyłam Perrie wyłaniającą się z głębi pomieszczenia. Kiedy mnie zobaczyła, posłała mi uśmiech i podeszła bliżej.
-Fajnie, że tu trafiłaś.- oświadczyła i usiadła na sofie postawionej na środku.- Padam z nóg po całym dniu. Potrzebujesz czegoś? Robi się zimno.
-Um...- zaczęłam.- Ja... Ja nie mam pieniędzy.
-Och, wiem!- zapewniła i energicznie wstała, znikając między półkami.- Chodź, chodź!- nawoływała z głębi sklepu.- Każdemu tutaj przysługuje ubranie na zimę... To chyba będzie okej!- usłyszałam i dziewczyna nagle pojawiła się przede mną, wciskając mi materiał do rąk. Spuściłam wzrok na płaszcz. Był w kolorze zgniłej zieleni i miał przyjemną fakturę. Perrie patrzyła na mnie, szeroko uśmiechnięta.- No, dalej, przymierz!- zachęciła, zachwycona.
Z lekkim wahaniem rozłożyłam płaszcz i włożyłam ręce w rękawy. Musiałam je trochę podwinąć, ponieważ były przydługie. Zapięłam guziki i przewiązałam się w pasie.
-Bardzo ci pasuje! Radziłabym ci go wziąć. Jest naprawdę porządny. Sprawdzę jeszcze, ale chyba nie mam mniejszego rozmiaru...
-Nie trzeba. Dziękuję.- uśmiechnęłam się ciepło.- Nareszcie nie będę marznąć.
Perrie zatrzymała się i obróciła w moją stronę. Bawiła się palcami, jakby ogarnęło ją zdenerwowanie, ale uśmiech wciąż gościł na jej twarzy.- Nic więcej nie mogę ci dzisiaj dać. Liam by się na mnie zdenerwował. Ale proszę, wpadnij jeszcze kiedyś. Znajdziemy ci czapkę i rękawiczki pod kolor.
-Dzięki.- powiedziałam tylko, odgarniając włosy z twarzy. W tym samym momencie rozległ się głośny dzwonek zwiastujący kolejnego gościa, na co Perrie popchnęła mnie lekko.
-Powinnaś już iść. Przepraszam. Do zobaczenia!
-Jasne.- odparłam i wyszłam ze sklepu na zimną ulicę.
Nic się nie zmieniło. Drzewa wciąż grały swoją smętną melodię, a po chodnikach spacerowało niewiele osób. Zastanawiałam się, czy jeszcze spotkam Brandona. Oczywiście, był irytujący i wygadany, ale był też jedyną znaną mi tu osobą. Tylko z nim mogłam porozmawiać, bo jakoś nie miałam ochoty zagadywać do innych. Niektórzy mieli nieprzytomne spojrzenia i łazili po alejkach bez celu, powłócząc nogami. Nie chciałam wiedzieć, co im dolegało.

~

Niall's POV

-Jake.- westchnąłem, przeczesując nerwowo włosy. Chłopak patrzył na mnie z miną męczennika.- Potem możecie do nas dołączyć. Proszę, dopilnujcie spraw tutaj.
-Dobra.- odparł i upił piwa z kufla.- Gówniana robota.
-Wszyscy nienawidzimy Archaniołów, okej?- wyjaśniłem i skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej.- Zrobicie co macie do zrobienia i możecie schodzić do nas na ziemię. Znajdziemy się.
-Zgoda.- przytaknął Bill i wstał z kanapy.- Będziemy się zbierać. Trzeba jeszcze znaleźć ekipę.- Strzepnął spodnie z niewidzialnego pyłku i kiwnął do mnie głową.- Na razie.
-Siema.- odpowiedziałem i podałem mu rękę, tak samo Jake'owi. Kiedy mężczyźni wyszli, opadłem z powrotem na kanapę, podobnie jak Eleanor i Louis.
-Cholera, jesteście uparci.- zaśmiał się Diabeł.
-Co?- zapytałem nieprzytomnie.
-Aniołowie. Uparci jak osły.
-Osioły.- roześmiała się Eleanor.- Kiedyś byłeś przekonany, że tak się mówi.
-Tak.- potwierdziłem i uśmiechnąłem się do swoich wspomnień.- Kiedyś.
-Teraz jest inaczej.- podsumował mnie Louis. Danielle weszła do pokoju, siadając naprzeciw nas.
-Co jest inaczej?- zdziwiła się, marszcząc brwi. Spojrzałem na nią, była naprawdę zdezorientowana; Może dlatego, że po prostu siedzieliśmy obok siebie z Louis'im i rozmawialiśmy jak normalni ludzie.
-Wszystko, Dani. Wszystko jest inaczej.- westchnąłem i podszedłem do okna.- Ale to dopiero początek zmian.

~*~
No cześć :D
A więc, jako tako jestem zadowolona z rozdziału. Nie sądzicie, że to byłoby bardzo dziwne, gdybym go sprawdziła? No właśnie, a ja dziwna być nie chcę. Więc jest niesprawdzony. Jak zwykle. Chyba mogę przestać Wam to mówić? I tak zawsze będzie niesprawdzony :D
Napiszcie mi co myślicie, bo ja nie wiem co myślicie. I od teraz małe zmiany w twitterze, bo ja się na tym gubię. Z twittera opowiadania tylko powiadamiam, jeśli chcecie pogadać albo coś, proszę piszcie na mojego prywatnego tt. I nie bójcie się :D A następny, jakoś, hm, nie wiem. Za dwa tygodnie, może wcześniej. 
MIŁEJ MAJÓWKI! 

11 komentarzy:

  1. Świetny rozdział! :)
    Niech już Niall znajdzie Diana'ę ! Nie trzymaj w niepewności, nas śmiertelników:p
    Do następnego

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że jesteś zadowolona z rozdziału, bo jest wspaniały!!! Mam nadzieję na trochę więcej akcji w kolejnych rozdziałach ;) i na szybsze dodawanie rozdziałów. Cieszę się, że piszesz takie ff (po swojemu) haha
    czekam nn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha akcja rozpoczyna się właśnie od 22, więc się doczekasz :D Dziękuję! ♥

      Usuń
  3. No niezle ciekawie sie robi i powoli zaczyna sie dziac xd ale dziena sytuacja z tym przydzialem ubrań lol :D
    Biedny Niall,wczesniej wariowal ale teraz widac,ze powoli sie uspokaja i bierze w garsc. Brawa dla tego pana!
    czekam na nexta :3
    Syl xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest ciekawie, ale zastanawia mnie to czy ta "Kraina Duchów(wybacz nie wiem jak mam to nazwać?)" jest niewidzialna dla innych czy prostu nikt z zewnątrz nie może się tam dostać? Nasunęło mi się bóle pytanie, bo Niall wogóle nie brał tego miejsca(?) pod uwagę.
    Ogólnie, rozdział jest świetny! Nie mogę doczekać się kolejnego, i mam nadzieję że Niall wkońcu znajdzie Dianę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mówiłam już że kocham ten fanfic? Masakra!!!!!!! Z jednej strony mam nadzieję że odnajdą Dianę ale z drugiej akcja nie będzie już taka przewrotna. JAK ŻYĆ?!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej :) Nominowałam Cie do Liebster Award! Więcej info u mnie :) http://mi6andonedirection.blogspot.com
    Syl xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy kolejny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okolice 13, 14? Tak myślę :D x

      Usuń
  8. Mogłabyś częściej dodawać rozdziały ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko skończy się szał ocenowy będą częściej :D

      Usuń